środa, 20 lipca 2016

"W ramionach gwiazd" - Amie Kaufman, Meagan Spooner

Cześć kochani! Jak mijają Wam wakacje? Spędzacie je aktywnie, czy wolicie poleniuchować? Realizujecie swoje czytelnicze plany? Od jakiegoś czasu mam ogromną ochotę na literaturę młodzieżową. Pewnie udzielił mi się letni, niezobowiązujący klimat. Jedną z powieści, które przeczytałam podczas ferii jest "W ramionach gwiazd", czyli książka, która zniechęciła mnie okładką, ale niezwykle zaciekawiła opisem.

Lilac LaRoux jest córką najbogatszego i najbardziej wpływowego człowieka w całej galaktyce. Ojciec dziewczyny jest właścicielem ogromnego promu kosmicznego, ochrzczonego imieniem Ikar (po co kusić los?). Lilac pierwszy raz ma okazję podróżować na nim bez obecności rodzica, ale to wcale nie oznacza, że nie kontroluje on poczynań swego jedynego dziecka. Mężczyzna zadbał, aby osoby spędzające czas w towarzystwie jego córki, informowałaby go o każdym jej kroku. Lilac LaRoux należy do elity, ale na pewno nie jest wolnym człowiekiem. Nie może spotykać się, z kim chce, chyba, że pragnie narazić wybranka na gniew ojca. Dziewczyna wie jak sprawić, aby ludzie widzieli ją taką, jaka chce być widziana. Udaje niedostępną, rozpieszczoną dziedziczkę gigantycznego majątku, ale tak naprawdę różni się od ludzi, z którymi jest zmuszona przebywać. Doskonale ukrywa prawdziwe emocje, ale czy zdoła stawić czoła sekretom, które skrywa jej ojciec? 

Tarver Merendsen to młody bohater wojenny. Zasłynął na polu walki, zdobył sławę, której nigdy nie pragnął. Z awersją uczestniczy w eleganckich przyjęciach. Jedwabie i wystawne stoły to nie jest jego bajka. Chłopak jest rozchwytywany przez młode damy, które pragną znaleźć się z nim na jednym zdjęciu i zyskać trochę więcej renomy. Tarver zna swoje miejsce i wie, co tak naprawdę bardziej uprzywilejowani myślą o ludziach jego pokroju. Gdyby wiedział, że piękna dziewczyna, na którą odważył się spojrzeć to Lilac LaRoux, nigdy by tego nie zrobił. 

Na Ikarze podróżuje około pięćdziesiąt tysięcy osób. Producenci gwarantują, że prom jest połączeniem najnowszej technologii, wygody i bezpieczeństwa. Nigdy nie powinno dojść do awarii. Ludzie nie byli przygotowani do ewakuacji. Jedyni ocalali to właśnie Tarver i Lilac. Dwie osoby, które nigdy nie powinny się spotkać, zostają zmuszone do współpracy, aby wydostać się z nieznanej planety, gdzie wylądowała ich kapsuła ratunkowa. Co oznaczają tajemnicze wizje, które zaczynają ich nękać? Czy rodzące się między nimi uczucie przetrwa? Czy Lilac i Tarver rozwiążą zagadkę?

"Chłód to tylko brak ciepła, ciemność to brak światła. A tam jest tak, jakby… światło i ciepło nie istniały, nigdy."

Kosmos to kopalnia złota dla pisarzy i twórców filmowych. W "W ramionach gwiazd" podobał mi się to, że akcja działa się na odległych planetach, ale bohaterowie nie musieli walczyć z kosmitami, ani innymi niezwykłymi istotami. Ten temat jest już po prostu przereklamowany. Mamy natomiast interesującą zagadkę tajemniczych głosów i dziwnych wizji. Wydarzenia widzimy zarówno oczami Lilac, jak i Tarvera (, którego przez pierwsze 100 stron przechrzciłam na Travera). Autorki wspaniale opisały rodzące się między tą dwójką uczucie. Nie trafiają w jakieś opuszczone miejsce, zdają sobie sprawę, że są sami i bum!; wielka miłość. Dochodzą do tego krok po kroczku, otwierają się przed sobą. Bohaterowie zmieniają się, dojrzewają. Książka przede wszystkim pokazuje, jak bardzo potrzebna jest nam bliskość drugiego człowieka, że w pojedynkę nie zawsze jesteśmy w stanie zrobić wszystko. 

W lekturę bardzo się wciągnęłam, ale nie od pierwszych stron. Miałam wrażenie, że książka będzie trochę tandetna, tak jak okładka. Na zdjęciu tego nie widać, ale jeśli dobrze się przyjrzycie egzemplarzowi na żywo, zobaczycie, że chłopak jest rozmazany. Ale książki nie można oceniać po okładce i uważam, że "W ramionach gwiazd" jest tego najlepszym przykładem. Z zakończenia jestem zadowolona, ale niestety zostałam zostawiona z paroma pytaniami bez odpowiedzi np. Nie zostało wyjaśnione, jak tak naprawdę doszło do awarii tak doskonałego statku, jakim był Ikar. Wiem, że następne części z tej serii opowiadają historie całkowicie innych bohaterów, ale wydaje mi się, że ich losy będą w jakiś sposób połączone i wszystkiego się dowiem. "W ramionach gwiazd" jest bardzo ciekawą lekturą i należy do jednych z moich ulubionych powieści. Polecam! :)

Autorki: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 488
Rok wydania: 2016
Tytuł oryginału: These Broken Stars
Ocena: ★★★★★★★★★✩

-Zapałka

10 komentarzy :

  1. Ja wakacje spędzam BARDZO aktywnie z Pokémon Go. Może grasz?
    Książki nie czytałam, ale jeżeli już się za nią zabiorę, to raczej nie będę się nastawiać. Po polskiej premierze jakoś straciłam chęci na poznanie tejże historii :)
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Cienia i kości" Leigh Bardugo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chciałabym przeczytać tę pozycję i chyba wreszcie po nią sięgnę, skoro oceniasz ją tak wysoko :)

    Pozdrawiam cię z całego serduszka i zapraszam do mnie na 'Unboxing #1 Paczka od Colorful Media!' :)
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tę książkę posiadam jako ebooka i mam zamiar niedługo go przeczytać. Okładka rzeczywiście jest trochę tandetna i szczerze powiedziawszy, to raczej nie nastawiałam się na nic wybitnego, lecz raczej na niewymagającą młodzieżówkę. Ale skoro, okładka sprawia mylne wrażenie, to coś czuję, że zapowiada się obiecująca lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka tej powieści jest cudowna! Sama historia wydaje się bardzo ciekawa! Z chęcią przeczytałabym tę książkę. :)
    Pozdrawiam! ;*
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Spotkałam się juz z recenzjami o niej i mam pozytywna opiniena temat tej ksiazki :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja spędzam lato aktywnie, ale na książkę czy serial też z chęcią poświęcam czad. Faktycznie okładka nie zachęca a do akcji w kosmosie też mnie jakoś nigdy nie ciągnie, dlatego fajnie, że autorki nie włączyły żadnych walk z kosmitami :)
    malinowynotes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Po pierwsze... okładka masz rację, trochę tandetna. Słyszałam o tej książce, ale kojarzyła mi się z pustą młodzieżówką, która nic nie wnosi, a pewnie jeszcze nieźle irytuje. Jednakże! Chyba się do niej przekonam i nie będę oceniać książki po okładce... Tak wysoka ocena o czymś świadczy :)

    Pozdrawiam!
    chocabooks :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o tej książce wiele pozytywnego. Niektórzy okładkę kochają. Motyw kosmosu pokochałam już jakiś czas temu po lekturze trylogii "W otchłani". Na te mam ochotę, chociaż nie jest idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka stoi na półce, dlatego bardzo się cieszę, że tak wysoko ją oceniłaś! :D
    Świetnie opisane sceny z perspektywy obu postaci... Ojej! To będzie świetne!!
    Pozdrawiam Cię gorąco,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  10. Też uważam okładkę za tandetną :D Samej książki nie czytałam, ale może kiedyś... ;) Podoba mi się to, że miłość między głównymi bohaterami nie wybucha od razu, bo nie lubię tego! Bardzo nie lubię! :|

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka